Przeżyjmy to jeszcze raz (cz.1)

Prezentujemy cykl historyczny opracowany przez Tadeusza Nadolskiego. „Trochę historii na weekend” zaprezentujemy w kilku częściach ze względu na obszerność. Dzisiaj (24 lipca) część pierwsza (tytuły i śródtytuły oryginalne). Miłej lektury.
Pięć sezonów w I lidze (drugi szczebel rozgrywek) i jedenaście w ekstraklasie – to najkrótsza historia bydgoskiej kobiecej seniorskiej koszykówki nad Brdą w ostatnich latach (wcześniej żeński basket – najwyżej na poziomie II-ligowym – prowadził Budowlany Klub Sportowy).
Jak to się wszystko zaczęło? Pomysł na własny klub zrodził się w głowie Czesława Woźniaka. W latach 80. i na początku 90. był trenerem w BKS. Z powodzeniem, bo na swoim koncie zanotował, między innymi, złoty medal mistrzostw Polski kadetek wywalczony na turnieju w Szczecinie. Jednak sytuacja finansowa i organizacyjna klubu sprawiła, że pomyślał sobie, by wszystko zacząć od początku, właściwie od zera. W 1994 r. odbyło się zebranie organizacyjne (w SP 25), na którym powołano nową organizację – Basket 25, której oczywiście został prezesem. Początki były bardzo trudne. Chętnych dziewcząt do gry szukano m.in. za pomocą anonsów prasowych.
Przełomem w historii raczkującego dopiero klubu, który skupiał się wyłącznie na pracy z młodzieżą, było przypadkowe spotkanie (na basenie!) w 1999 r. Waldemara Koteckiego. Wówczas młodego, ale już bardzo prężnego biznesmena, właściciela firmy „Polwell”. Obaj panowie szybko dogadali, a nie bez znaczenia był fakt, że Kotecki w przeszłości był koszykarzem, zawodnikiem Astorii.Nowy sponsor zadeklarował, że będzie finansowo wspierał klub. Znaleźli się także inni darczyńcy, swoje dokładało również miasto. Basket 25 powoli rósł w siłę.Pierwszy krok został zrobiony w 2003 r. Wówczas Waldemar Kotecki zdecydował się jeszcze mocniej zaangażować w klub, został jego sponsorem tytularnym i od tego sezonu drużyna występowała jako Kadus (jedna z marek firmy „Polwell”) – już na parkietach I ligi (od 2004).
W sezonach 2006/2007 i 2007/2008 zespół prowadzony przez Czesława Woźniaka (cały czas był równolegle prezesem) awansował do turniejów finałowych, których stawką był awans do ekstraklasy. Niestety, najpierw w Pruszkowie, a potem w Pabianicach zajmował odpowiednio trzecie i czwarte miejsce (awans wywalczyły dwie najlepsze ekipy).Te nieudane podejścia sprawiły, że do Woźniaka dotarło, iż prowadzenie zespołu połączone z kierowaniem klubu to nie najlepszy pomysł. Przed sezonem 2008/2009 na ławce trenerskiej pojawił się Adam Ziemiński, znany już w środowisku – nie tylko lokalnym – trener. Do młodego zespołu dołączyło kilka doświadczonych zawodniczek z kraju, a cel postawiony przed ekipą był jeden – awans na najwyższy szczebel rozgrywek.
Wymarzony awansOd początku rywalizacji bydgoszczanki konsekwentnie zdobywały punkty. Po zakończeniu pierwszego etapu zajmowały drugie miejsce za najsilniejszym w tej stawce Liderem Pruszków. Przed ostatnią kolejką rundy finałowej Lider był już pewny awansu. Na drugim miejscu plasował się Kadus, a tuż za nim Widzew Łódź. Do decydującej konfrontacji miało dojść 4 kwietnia 2009 r. w hali Chemika przy ul. Glinki. Podopieczne Adama Zimińskiego były w korzystniejszej sytuacji. Miały jeden punkt więcej w tabeli, 7 „oczek” na plus z pierwszego pojedynku (80:73 w Łodzi) oraz lepszy bilans ogólny punktów. To oznaczało, że mogły nawet przegrać, ale nie więcej niż 7. punktami. Stawka była więc wysoka – gra w następnym sezonie w elicie.Ostatecznie po bardzo nerwowej konfrontacji z obu stron skończyło się 58:56. Można było rozpocząć świętowanie pierwszego w historii bydgoskiej kobiecej koszykówki awansu do ekstraklasy (dokładnie w 15-lecie istnienia klubu). Odnotujmy bohaterki tamtego spotkania: Justyna Kostencka-Janik 14 pkt, Iwona Płóciennik 12, Katarzyna Rezler 9, Martyna Myśków 8, Sabina Parus 5, Martyna Hołownia 5, Karina Szybała (później, po wyjściu za mąż, Michałek, z przerwą na lata 2017-2019 gra do dziś w Bydgoszczy) 2, Ewa Borys 2, Patrycja Klomfas 1, Daria Rudzińska 0. Z powodu kontuzji nie mogła zagrać Anna Talarczyk, a otrzymane wcześnie dwa przewinienia techniczne wykluczyły Aleksandrę Kaję.
Jeszcze dobrze nie przebrzmiały echa tego sukcesu, a już zaczęły się schody. Przedstawicie władz PLK po wizytacji obiektu przy ul. Glinki stwierdziły, że ta archaiczna, zdewastowana hala nie ma szans na otrzymanie licencji na grę w ekstraklasie (korzystanie z zajmowanej przez siatkarki i siatkarzy „Łuczniczki” nie wchodziło w rachubę). Na szczęście z pomocą ruszyły władze miasta, które przeznaczyły sporą kwotę (ponad 700 tys. zł) na modernizację Chemika, z wymianą parkietu włącznie. Można było pomyśleć o budowie nowego zespołu, przed którym jednak poprzeczka zawieszona została już znacznie wyżej.W strategii klubu postanowiono, że trzon drużyny, która wywalczyła awans, pozostanie (w sumie sześć koszykarek). Dopiero później okazało się, że dla większości z nich BLK to były za wysokie progi.Trenerem pozostał współtwórca awansu Adam Ziemiński, któremu pomagał Piotr Kulpeksza. Ten drugi na ławce, z krótką przerwą, pojawiał się jako asystent aż do końca sezonu 2019/2020.
Historia w pigułce
A oto jak w olbrzymim skrócie wyglądała historia drużyny w kolejnych sezonach w PLK, zaczynając od pierwszego (2009/2010).
2009/2010 (13 drużyn).Trener Adam Ziemiński. W Bydgoszczy zameldowały się Amerykanki Noteshia Opray Womack, Melanie Thomas i Lori Crisman oraz Polki Magdalena Rzeźnik i Elżbieta Zawadka. Od początku beniaminkowi szło „pod górkę”. Zwycięstw było jak na lekarstwo, a porażek przybywało (m.in. dwie bardzo bolesne z AZS Gorzów 60:104 u siebie i 60:117 na wyjeździe). Próbując ratować sytuację w trakcie sezonu wymieniono kolejne zawodniczki, a do zespołu (występującego już pod szyldem Artego) dołączyły Australijka Marita Payne, Jasmine Young i Ryan Coleman z USA oraz Polka Aleksandra Chomać. Ostatecznie pierwszą część rywalizacji ekipa Adama Ziemińskiego zakończyła z bilansem 5-19 i musiała bić się o utrzymanie. Trzy wygrane i trzy przegrane mecze pozwoliły oddalić widmo spadku (11. miejsce).Najskuteczniejsze: Coleman śr. 15,9 pkt (10 meczów), Thomas 19,8 (17), Crisman 14,7 (29).
2010/2011 (13).Trener Adam Ziemiński. Władze klubu poszły po rozum do głowy i postanowiły mocno przebudować drużynę. Polskim hitem transferowym było na pewno podpisanie kontraktu z reprezentantką kraju Agnieszką Szott-Hejmej. Nowymi twarzami na dłużej lub krócej były: Natalia Mrozińska (potem Żandarska), Kristen Morris, Marta Urbaniak, Monika Sibora, Stephanie Raymond, Angela Tisdale, Meg Tierney. Runda zasadnicza wyglądała bardzo przyzwoicie. Bilans 12-12 dał miejsce w play off. Tu jednak nie poszło już tak dobrze: 0-2 z CCC Polkowice w ćwierćfinale, 0-2 z Energą Toruń o miejsca 5-8, oraz 64:95 i 61:53 z Tęcza Leszno o miejsce 7. W ten sposób bydgoszczanki zakończyły rywalizację na ósmej pozycji. To i tak był duży postęp.Najskuteczniejsze: Szott-Hejmej 14,0 (27), Morris 11,9 (15), Mrozińska 10,4 (30).
2011/2012 (14).Trener Adam Ziemiński. Przed tym sezonem nad Brdą pojawiła się Elżbieta Międzik i od tego momentu wierna jest Artego do dziś. Z zawodniczek zagranicznych odnotujmy nazwiska reprezentantki Mali, najlepszego strzelca drużyny Djenebou Sissoko oraz Amerykanek Lauren Jimenez i Renee Taylor. Mimo niezłego bilansu 11-15 nie udało się zakwalifikować do fazy play off. Pozostała walka o utrzymanie. Dzięki czterem zwycięstwom i pięciu porażkom ta sztuka się udała (9. pozycja). Po tym sezonie drogi klubu i trenera Adama Ziemińskiego (nie poprowadził już zespołu w trzech ostatnich kolejkach) się rozeszły.Najskuteczniejsze: Sissoko 15,3 (21), Taylor 12,4 (21), Szott-Hejmej 12,0 (31).